Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2020

#2# Kartka z pamiętnika...

Obraz
Dzień minął jak zwykle wymianie kilku podstawowych pytań i odpowiedzi... On robił a ja sprzątalam, pytałam czy może jestem mu potrzebna, lecz usłyszałam nie, wtedy przez myśl przeszlo mi pytanie "czy wg do czegokolwiek jestem mu potrzebna??" choć tak szczerze nie wiem czy chce znać odpowiedź na to pytanie... Teraz poszedł się kompac, ale nie liczę na wiele... Zapewne położy się i będzie oglądać tv i pisać ze wszystkimi byle nie rozmawiać ze mną :( Tak jak będzie unikać bliskości, zastanawiam się czy on wg mnie jeszcze kocha, bo odczuwam inaczej że mnie nie kocha... Ale po co on ze mną jest i po co się męczy.... Mam mętlik w głowie, to jakaś masakra... Odechciewa się wszystkiego... Cisza między nami rani jak miliony ostrzy wbijających się w ciało... Mimo że cisza lecz głośna jak krzyk... 

#1# Kartka z pamiętnika...

Obraz
Tyle pytań chce mu zadać, na tyle pytań poznać odpowiedź...  Choć niektórych odpowiedzi to się boję, ale niepewność jest jeszcze gorsza. Jak do niego dotrzeć? Jak sprawić by się otworzył? Innym się zwierza i boli mnie to że mi nie 😭  Chce być wsparciem dla niego i chce aby wiedział że moze mi zaufać. Obawiam się że jak nie zaczniemy rozmawiać to nie zdołamy uratować naszego związku, chyba że on nie chce go ratować...  Kim dla niego jestem? Ile dla niego znacze?? Czy kocha?? Czy kochał kiedykolwiek?? Mur między nami rośnie a ja nie wiem jak temu zapobiec... Jak zburzyć?? Pierwszy raz nie wiem co robić :( Ta bezradnosc mnie dobija :( Czuje się zagubiona :( Mogę się zwierzyć przyjaciółce , ale tak bardzo chciała bym się zwierzyć jemu :( Co robię źle?? Co zrobić aby było dobrze?? A jak przestanę się starac? Nie mogę się poddać, ale już zaczyna brakować mi sił :( Z każdym kolejnym dniem rutyna dopada nas coraz bardziej :( jak mam ją powstrzymać?? Jak się jej pozby...

A miało być tak pięknie...

Obraz
Rozdział 2 I wybaczyła mu pełna nadziei, że będzie lepiej, że z czasem na nowo zaufa... Starała się z całych sił, lecz w środku ciążyło jej kłamstwo jego i rosła obawa, że zrobi to znów i gryzła się w język by nie powiedzieć za dużo zbędnych słów... I spowrotem znów było dobrze, ale czy napewno, choć na zewnątrz wyglądało to tak, to między nimi przepaść i głucha cisza, a wraz z nią narastal w niej ból i smutek. Czuła się bezsilna, bo zaufać nie było łatwo i jest to ciężka praca. Najgorsze że ona była w tym sama, bo ona się starała lecz on nie, choć obiecał i zapewniał, robił to samo... Ile można samemu dźwigać ciężar tych zdarzeń, odzyskać zaufanie to praca dla dwojga, a samemu rzecz niemożliwa... I gdy już szło ku dobremu by relacje polepszyć, znów to zrobił, skłamał. Pewnej soboty już późnym wieczorem powiedział, że idzie już spać, bo zmęczenony jest po pracy, ona uwierzyła i dobranoc napisała, lecz rano się okazało, że on wcale spać nie poszedł lecz przed północą w auto ...