Żartem życie......
Co gdy wasz związek od początku na kłamstwie powstawał?? Myśleliście, że wszystko dobrze, że w końcu szczęście zapukało do waszych drzwi, aż tu nagle uderza setki ostrzy i wszystko rozsypuje się w drobny mak.
Historia którą chce wam przedstawić, oparta jest na faktach, choć ciężko będzie w to uwierzyć. Nie ważne kiedy i komu, ale daje do myślenia. Zaczyna się każda od Mężczyzny i Kobiety o przewrotnym życiu i jak kłamstwem zrujnować można wszystko w mig.
Ale od początku....
Zaczeło się od czatu na portalu randkowym, i chodź nikt nie przypuszczał, że możliwe, by Ona swą miłość znalazła tam. Myślała, że nie doświadczy w swym życiu miłości, ciepła i zrozumienia. Przekonana, że musi sobie radzić sama nawet nikogo nie szukała. Napisał pierwszy któregoś dnia czy chce się poznać czy poświeci swój czas, więc zgodziła się do stracenia nie miała nic. I zaczeło się love story, pisali co dzień , poznawali i rozumieli, przynajmniej tak wydawało się jej. Do pierwszego spotkania doszło niebawem w zimowy wieczór przyjechał do niej. Szczególny dzień był to dla niej, bo urodzin czas i szczęśliwa była, że pozna tego który na nowo pokazał jak się śmiać. I było dobrze kilka razy przyjeżdżał znów. Było jak w bajce zakochani szczęśliwi w siebie wpatrzeni.... Odjechał znów i choć obiecał że wróci, nagle bum.... Przestał pisać, dzwonić, zablokował ją wszędzie i zniknął jak duch. Ze złamanym sercem i nocami zalanymi łzami, nie wiedziała co się stało, co zrobiła nie tak. Mijały dni, tygodnie, miesiące podniosła się choć czułą pustkę i w sercu żal, ubrała maskę obojętności i fałszywy uśmiech na twarz, by zakryć że cierpi, aby zmylić przyjaciół którzy martwili się o nią wciąż, nie chciała ich zasmucać już.
Mijał czas, ułożyło się znów choć kochała wciąż jego z innym teraz spotykała się już, by zagłuszyć ból i zmylić świat udawała że szczęśliwa i kochana poczuła się, a zapadała się jej dusza w czarnej mgle.
Po dłuższym czasie uczucia zrezygnowały schowały się w toń i z ciepłej i kochającej dziewczyny w zimną i bezuczuciową marionetkę zmieniła się tak bywa no cóż.
I można by było pomyśleć, że koniec ale nie, bo zdażył się cud.
On odezwał się znów.... Była wściekła i zraniona, lecz kochała nadal, a serce znów biło w dawny rytm. Trzymała go na dystans ile miała sił. Lecz serce stęsknione rwało jak szalone uległa mu znów. Żyli sobie znów razem w kolorach jak ze snów. Wspólne zamieszkanie, zaręczyny i ślub.
I choć szło ku lepszemu i happy endem zakończyć miało się. To niestety nie nastąpił, bo kłamstwem on znów zranił Ją. Ona była w Polsce, on zagranicą pracować był. Sobotni poranek zaczął się jak zwykle od wiadomości jak to kocha ją i że odezwie się po pracy, więc wyczekiwała momentu tego. Nie nastąpił o 12, godzinę później dalej nic, Może w domu obiad je bądź wykompać poszedł się. Gdy zbliżał się wieczór i cisza dalej trwała, zaczeła się martwić że coś się stało. Nie mogła się skupić wciąż dodzwonić próbowała się, lecz w telefonie tylko poczta odpowiadała jej. Coraz większe obawy rósł w jej sercu strach. Gdzie jest?? Co się stało? Panika rosła już późna pora, ona wylewa łzy przerażona. O 1 w nocy decyduje się na krok, by zajrzeć na jego konto społecznościowe, lecz to co tam znajduje jak kat bez mrugnięcia odcina głowę, tak serce wyrwały jej wiadomości znalezione. Bo wyszło, że nie stało się nic, a on wycieczkę sobie zrobił do swojej ex, już dla niej wszystko straciło sens. Życie uleciało jak powietrze z balona, ból rozrywał na kawałki jej dusze, chciała to zakończyć już trzymała nóż stojąc na drodze wśród ciemności nocy. Gdyby nie telefon i przyjaciół głos już by jej nie było wśród żywych dusz. Wyrzuciła nóż z rąk i uciekła, by zaszyć się za zamkniętymi drzwiami swojego pokoju i chciała by zapomniał o niej świat. Niedziela choć słoneczna dla niej jak z horroru scena, w pokoju samotnie płakała wciąż. Bo okłamał, bo zdradził, bo martwić pozwolił. A podczas gdy ona od zmysłów odchodziła, kto wie co robił z nią.
Zadzwonił późnym wieczorem, że niby wczoraj bardzo upił się, lecz niespodziewał się, że ona już wie. Przez łzy krzyczała jak bardzo zawiódł ją, pytała dlaczego okłamał, czy w ogóle kocha ją. !!!??
Zarzekał się, że tak, przysięgał, że nie tam był. Poprosił kolegę aby poświadczył z nim. Choć nie ufała to dalej kochała i szanse dała.
I znowu spokój chwile był, naprawdę moment, bo w net dostała zdjęcia z rozmów jak on o niej wypowiada się. Nie wie co ma myśleć, w głowie mętlik ma.
Co zrobi??? Czy da szansę?? Tylko ona na to pytanie odpowiedź zna....

Komentarze
Prześlij komentarz